Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczucia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczucia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2013

Dzienniczek uczuć: Porażki

Subiektywnie

Z dzienniczka uczuć:
Nie dostałam się na magisterkę z pedagogiki – czuję... nie wiem już sama co czuję. Czuję chyba ból. Bo to boli. Łzy wyrażają ból? A może lęk o to, co dalej. Lęk... A może i złość? Jakieś poczucie niesprawiedliwości.

I tak się chyba miało stać, bo podobno wszystko ma swoje powody. Podobno. Ale to dla mnie osobista porażka. I już wiem, jak się czuję. Czuję się jak skończony debil, bo jak można nie dostać się na pedagogikę? To przecież najłatwiejszy kierunek na świecie. No właśnie. Czuję się jak śmieć.  Czuję, jakby zawalił mi się świat. I nie przesadzam, bo tak właśnie czuję. Uczucia mnie przytłaczają.

I już słyszę pytania innych i widzę ich spojrzenia. I boję się, bo czuję wstyd.

A najgorsze jest to, że zaczęłam już wierzyć, że moje życie może być lepsze, że spełniam marzenia, że moje zerowe poczucie własnej wartości zaczęło mieć bilans dodatni. Każda jedna porażka utwierdza mnie jednak w przekonaniu, że jestem nikim...

Nigdy mi jeszcze na niczym tak nie zależało, dlatego ta porażka jest tak bolesna i może dlatego, kim jestem i jak czuję.

I tak właśnie czuję – ja emocjonalny wrak, ja DDA.




wtorek, 9 lipca 2013

Role DDA - wstęp

W rodzinie dysfunkcyjnej często wypracowywaliśmy sobie mechanizmy obronne, które umożliwiały nam pozorną kontrolę nad trudnymi sytuacjami. Mechanizmy te pomagały nam przetrwać w dzieciństwie i z czasem stały się stałymi elementami naszych osobowości. Popularne wśród nas - dzieci funkcjonujących w środowiskach niewydolnych wychowawczo - staje się opanowanie zasady trzech NIE:
  1. Nie ufaj – zawody, których doświadczaliśmy, utwierdzały nas w przekonaniu, że ludziom nie warto ufać, że ludzie ranią i zawodzą.
  2. Nie mów – alkohol w rodzinie często staje się tematem tabu, o którym mówić nie należy, staje się on rodzinną tajemnicą, dlatego przyzwyczailiśmy się do tego, że o problemach się nie mówi. Innym powodem jest ignorowanie nas przez osoby bliskie - kiedy my i nasze potrzeby są lekceważone, przestajemy się otwierać przed innymi i coraz bardziej zamykamy się w sobie.
  3. Nie odczuwaj – ogrom cierpienia, jakie spoczywa na barkach dziecka z rodziny dysfunkcyjnej jest często nie do opisania, zwykle są to uczucia, które przytłaczają nas - młodych ludzi - dlatego tak często wychodzimy z założenia, że lepiej nie czuć nic i izolujemy się od swoich uczuć i emocji.

Bywa, że zatracamy własne ja, odcinamy się od siebie i swojej osobowości, ukrywamy się za maską i zaczynamy odgrywać określone role, stajemy się wówczas bohaterem rodzinnym, kozłem ofiarnym, maskotką rodzinną bądź zagubionym dzieckiem. Możliwe jest również przenikanie się powyższych ról.



niedziela, 7 lipca 2013

Uczucia i emocje

Wieczory są najgorsze. W świetle dnia problemy są jakby mniejsze. To właśnie wieczorami dopada nas to, przed czym uciekamy cały dzień, a może nawet całe życie? To właśnie wieczorami, kiedy zostajemy sami, kiedy otula nas jedynie mrok i cisza, musimy zmierzyć się z naszym najgorszym wrogiem - sami ze sobą i z tym, co czujemy. To czas, kiedy zaglądamy w głąb siebie, ale to co widzimy, nie podoba się nam, nie chcemy tego zaakceptować, odrzucamy to, czego doświadczamy - tak jak robiliśmy to do tej pory, bo łatwiejsza jest dla nas ucieczka w pozory, w udawanie, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało, a stało się... 

Stało się za dużo, dlatego się boimy. Boimy się, bo krzywdy jakich doznaliśmy w dzieciństwie nie minęły wraz z przeszłością, nie zniknęły razem z wyrwaną z kalendarza kartką, one siedzą w nas, gdzieś głęboko zakorzenione i pielęgnowane przez nas samych. Boimy się pozwolić im dojść do głosu z obawy przed uczuciami i emocjami, jakie mogą w nas wywołać. 

Uczucia - tak jak wspomnienia, które je wywołują - mogą być zbyt bolesne i zbyt silne. Możemy ich nie udźwignąć, możemy stracić nad nimi kontrolę, a przecież nie możemy pozwolić sobie na utratę kontroli. Całe życie pracowaliśmy na to, by kontrolować. Kontrolujemy to, co czujemy. 

Mówimy, że nie czujemy nic, ale to nie do końca tak. Uczucia są w nas, ale zakopane, tracimy z nimi kontakt i czasem ciężko nam je odgrzebać, zidentyfikować i nazwać, bo przecież ukrywaliśmy je całe życie, pozbawiano nas prawa do przeżywania, bo przecież tego złego stanu i koszmarnej sytuacji w domu nie powinniśmy już pogarszać. Wmawiano nam, że uczuć nie wolno okazywać, że aby przetrwać trzeba być silnym, a uczucia to przecież słabość. 

Kiedy jednak zaczynamy wsłuchiwać się w to, co czujemy, nie mamy już nawet pewności ani do tego, co czujemy, ani czy jest to coś, co powinniśmy odczuwać... Ludzie nieraz mają do nas pretensje o to, co czujemy lub też o to, że nie odczuwamy tego, co powinniśmy, ale my po prostu dopiero się tego uczymy... Trudno nam odkryć jak jest i jak powinno być. 

Czasami czujemy złość z powodu zawodu na kimś, czujemy złość z powodu niepowodzenia, czujemy złość z powodu kłótni. Złość, złość, złość... Możemy być jedną wielką złością, smutkiem, lękiem, ale pod tymi uczuciami kryją się często inne uczucia i emocje, te z którymi utraciliśmy kontakt, którym nie dajemy dojść do głosu. A przecież repertuar uczuć i emocji jest ogromny, ale nie dla nas. My się ograniczamy, bo nałożono na nas ograniczenia w przeszłości... 

Problem uczuć dla nas nie ogranicza się tylko do tych trudnych, przytłaczających, ciężkich do zniesienia. Trudności dotyczą również uczuć pozytywnie nastrajających, a polegają one na tym, że mamy problem z przeżywaniem radości. Nie umiemy się do końca wyluzować, być swobodnymi, w pełni cieszyć się chwilą. Zawsze na straży. Trzeba kontrolować, żeby przetrwać. 


sobota, 6 lipca 2013

Kim jesteśmy...

Kim jesteśmy? My dorosłe dzieci – dzieci ukryte w dojrzałych już ciałach, w dorosłych osobach, na pozór niczym nie różniące się od pozostałych ludzi. Jednak gdy byliśmy mali, uważano nas za dzieci nad wyraz dojrzałe, ponad swój wiek. Mało kto wówczas zdawał sobie sprawę z tego, że są to jedynie złudzenia i nie mają one nic wspólnego z dojrzałością. Ta pozorna dojrzałość to jedynie mechanizmy, jakie wypracowywaliśmy sobie, aby przetrwać w tym niebezpiecznym dla nas świecie, w świecie chaosu i nieustannego niepokoju; aby dać sobie radę z sytuacjami zbyt trudnymi, trudnymi dla nas - małych, zagubionych i bezbronnych istot. Nie chcieliśmy być bezbronni, chcieliśmy sobie z tym poradzić - to właśnie mechanizmy obronne umożliwiały nam kontrolę nad traumatycznymi zdarzeniami... Niestety kontrola ta była kontrolą pozorną... Widać to po latach, kiedy wybuchamy albo uciekamy w milczenie; kiedy niszczymy coś, zamiast to budować; a nawet kiedy walczymy o coś, o co walczyć nie warto; kiedy jesteśmy nad wyraz lojalni wobec tych, którzy na to nie zasłużyli; kiedy wydaje nam się, że nie czujemy nic lub kiedy mamy wrażenie, że czujemy za mocno; kiedy umniejszamy swoje sukcesy a porażki stają się niezwykle trudne do zniesienia; kiedy poddajemy się, mimo że zadanie, przed którym nas postawiono, jest adekwatne do naszych możliwości; kiedy kłamiemy, mimo możliwości wyznania prawdy; kiedy inni wierzą w nas bardziej, niż my sami... To właśnie my – Dorosłe Dzieci Alkoholików...