Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izolacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lipca 2013

Role DDA - Niewidzialne dziecko

Niewidzialne dziecko zwane również "aniołkiem", "zagubionym" bądź "zapomnianym dzieckiem" albo "dzieckiem we mgle", to rola podejmowana zazwyczaj przez dziecko starsze od rodzinnej maskotki, ale młodsze od kozła ofiarnego. Dzieci takie są dziećmi niezauważanymi, niedostrzeganymi, jakby „nieistniejącymi”.


Niewidzialne dzieci w dzieciństwie:
  • są ciche, smutne i zamknięte w sobie, wyobcowane i niedostrzegane przez innych,
  • potrafią zajmować się same sobą, zazwyczaj niczego nie chcą i zachowują się tak, jakby ich nie było,
  • nie sprawiają problemów wychowawczych,
  • izolują się i wycofują, starają się nie zwracać na siebie uwagi innych, przez co mają problemy z nawiązywaniem kontaktów interpersonalnych,
  • uciekają w świat marzeń, książek lub Internetu, unikają trudnych sytuacji,
  • opanowują do perfekcji zasadę trzech Nie, dlatego też cechuje je nieumiejętność wyrażania własnych uczuć i emocji,
  • doskwiera im poczucie krzywdy i osamotnienia, czują się również bezwartościowe.


Niewidzialne dzieci w życiu dorosłym:
  • mają trudności z nawiązywaniem i utrzymywaniem satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi, w tym związków uczuciowych,
  • izolują się, są zamknięte w sobie i małomówne, nieśmiałe, zalęknione i samotne, a przez to nieprzystosowane do życia z innymi ludźmi,
  • nie potrafią upominać się i walczyć o swoje, przez co są pomijane przy różnego rodzaju awansach,
  • czują się skrzywdzone przez świat.


Nuta na dziś: Bob One - Widzę dziś


poniedziałek, 8 lipca 2013

Zaufanie

Zastanawialiście się kiedyś, co kieruje człowiekiem, który wybiera samotność, który świadomie odcina się od ludzi, dobrych ludzi, którzy służą pomocą i zrozumieniem? Co dzieje się w sercu i głowie człowieka, który odpycha osoby chcące mu pomóc? Jak bardzo musiał zawieść się na drugiej osobie? Jak bardzo został zraniony? Jak bardzo się boi? A także jak bardzo czuje się samotny, mimo tego że świadomie ucieka w samotność, w bezludny świat - bezpieczny świat?

Dlaczego tak ciężko nam zaufać drugiej osobie? Bo w przeszłości poważnie nadwyrężano nasze zaufanie. Nie ufamy, nie chcemy ufać, boimy się ufać. Nie wiemy, dlaczego niby powinniśmy ufać. Skoro bliskie osoby nas zawiodły, to obce osoby nie mogą być „lepsze”. Skoro najbliżsi ranią, inni też to zrobią, prędzej czy później. Dlaczego nie ufamy? Bo nikt nam nie pokazał, że można ufać, że warto to robić, że gdy zaufamy, nie oberwiemy za swoją naiwność. Pokazano nam zupełnie co innego. Pokazano nam, że ludziom się nie ufa, że ludzie ranią, odchodzą, że prędzej czy później nas zawiodą. Dlatego że osoby nam bliskie nie dały nam w przeszłości poczucia bezpieczeństwa, widzimy wiele zagrożeń wokół siebie. Największym z nich są obcy ludzie - ludzie, którzy potencjalnie mogą nas zranić.

Pragniemy kogoś bliskiego, kogoś kto przebije się przez mury nieufności, kogoś kto wypełni naszą pustkę, kogoś kto przerwie samotność. Pragniemy tego, ale boimy się. Łatwiej jest nam żyć bez ludzi, niż wpuścić ich do swojego życia, a potem znów ich stracić. Znów... To boli, to cholernie boli. Bo nie da się przyzwyczaić do zawodu, do tego, że ktoś odchodzi. To że nas opuszczano, nie znaczy, że się do tego przyzwyczailiśmy, że jedna osoba w tę czy tamtą stronę nie zrobi różnicy. Zrobi... To zawsze utwierdza nas w przekonaniu, że ludziom się nie ufa. Nie warto.



źródło: searchquotes.com



Nuta na dziś: Rover - Autobiografia

niedziela, 7 lipca 2013

Uczucia i emocje

Wieczory są najgorsze. W świetle dnia problemy są jakby mniejsze. To właśnie wieczorami dopada nas to, przed czym uciekamy cały dzień, a może nawet całe życie? To właśnie wieczorami, kiedy zostajemy sami, kiedy otula nas jedynie mrok i cisza, musimy zmierzyć się z naszym najgorszym wrogiem - sami ze sobą i z tym, co czujemy. To czas, kiedy zaglądamy w głąb siebie, ale to co widzimy, nie podoba się nam, nie chcemy tego zaakceptować, odrzucamy to, czego doświadczamy - tak jak robiliśmy to do tej pory, bo łatwiejsza jest dla nas ucieczka w pozory, w udawanie, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało, a stało się... 

Stało się za dużo, dlatego się boimy. Boimy się, bo krzywdy jakich doznaliśmy w dzieciństwie nie minęły wraz z przeszłością, nie zniknęły razem z wyrwaną z kalendarza kartką, one siedzą w nas, gdzieś głęboko zakorzenione i pielęgnowane przez nas samych. Boimy się pozwolić im dojść do głosu z obawy przed uczuciami i emocjami, jakie mogą w nas wywołać. 

Uczucia - tak jak wspomnienia, które je wywołują - mogą być zbyt bolesne i zbyt silne. Możemy ich nie udźwignąć, możemy stracić nad nimi kontrolę, a przecież nie możemy pozwolić sobie na utratę kontroli. Całe życie pracowaliśmy na to, by kontrolować. Kontrolujemy to, co czujemy. 

Mówimy, że nie czujemy nic, ale to nie do końca tak. Uczucia są w nas, ale zakopane, tracimy z nimi kontakt i czasem ciężko nam je odgrzebać, zidentyfikować i nazwać, bo przecież ukrywaliśmy je całe życie, pozbawiano nas prawa do przeżywania, bo przecież tego złego stanu i koszmarnej sytuacji w domu nie powinniśmy już pogarszać. Wmawiano nam, że uczuć nie wolno okazywać, że aby przetrwać trzeba być silnym, a uczucia to przecież słabość. 

Kiedy jednak zaczynamy wsłuchiwać się w to, co czujemy, nie mamy już nawet pewności ani do tego, co czujemy, ani czy jest to coś, co powinniśmy odczuwać... Ludzie nieraz mają do nas pretensje o to, co czujemy lub też o to, że nie odczuwamy tego, co powinniśmy, ale my po prostu dopiero się tego uczymy... Trudno nam odkryć jak jest i jak powinno być. 

Czasami czujemy złość z powodu zawodu na kimś, czujemy złość z powodu niepowodzenia, czujemy złość z powodu kłótni. Złość, złość, złość... Możemy być jedną wielką złością, smutkiem, lękiem, ale pod tymi uczuciami kryją się często inne uczucia i emocje, te z którymi utraciliśmy kontakt, którym nie dajemy dojść do głosu. A przecież repertuar uczuć i emocji jest ogromny, ale nie dla nas. My się ograniczamy, bo nałożono na nas ograniczenia w przeszłości... 

Problem uczuć dla nas nie ogranicza się tylko do tych trudnych, przytłaczających, ciężkich do zniesienia. Trudności dotyczą również uczuć pozytywnie nastrajających, a polegają one na tym, że mamy problem z przeżywaniem radości. Nie umiemy się do końca wyluzować, być swobodnymi, w pełni cieszyć się chwilą. Zawsze na straży. Trzeba kontrolować, żeby przetrwać.