Pokazywanie postów oznaczonych etykietą udawanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą udawanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2013

Role DDA - Maskotka rodzinna

Rola rodzinnej maskotki podejmowana jest najczęściej przez najmłodsze dziecko, nieprzysparzające problemów, które staje się ulubieńcem zarówno rodziców, jak i nauczycieli.


Maskotki w dzieciństwie:
  • są w centrum zainteresowania rodziny – rozkoszne i zabawne, zazwyczaj poprawiają innym humor,
  • ich zadaniem jest wyczuwanie i rozładowywanie napięcia w domu, uspakajanie pijanego taty, pocieszanie płaczącej mamy,
  • błaznowaniem rozładowują nie tylko narastające w domu napięcie, ale także własny lęk i niepokój,
  • zatracają granicę pomiędzy sytuacjami poważnymi a żartami, lekko podchodzą do sytuacji trudnych, kryjąc się za murem śmiechu i zaprzeczenia, robią dobrą minę do złej gry.


Maskotki w życiu dorosłym:
  • wypierają swoje uczucia, do których bez pomocy osób z zewnątrz nie dają rady dotrzeć,
  • są duszami towarzystwa, często zapraszane są na przyjęcia i spotkania, jednak ich kontakty z innymi osobami są kontaktami powierzchownymi,
  • bywają irytujące ze względu na ciągłe żarty, w których nie mają umiaru,
  • sprawiają wrażenie infantylnych i są postrzegane przez otoczenie jako osoby nie nadające się na przyjaciół i partnerów do poważnych rozmów,
  • w obliczu sytuacji trudnych i nieumiejętności radzenia sobie ze stresem mogą mieć tendencję do sięgania po używki.


Nuta na dziś: SumaStyli - Obrazy w mojej głowie

czwartek, 11 lipca 2013

Role DDA - Kozioł ofiarny

Kozioł ofiarny nazywany inaczej "czarną owcą", "czarnym charakterem" bądź też "wyrzutkiem" to kolejna rola, odgrywana najczęściej przez środkowe dziecko w rodzinie. Dziecko takie przez otoczenie postrzegane jest jako nieodpowiedzialne i trudne.


Kozły ofiarne w dzieciństwie:
  • stwarzają niezliczoną ilość problemów wychowawczych, odwracając w ten sposób uwagę otoczenia od problemu głównego – alkoholizmu rodzica, biorą w ten sposób odpowiedzialność za niepowodzenie rodziny na siebie,
  • mają tendencję do wpadania w kłopoty - częste awantury, wdawanie się w bójki czy kradzieże sprawiają, że trafiają do zakładów opiekuńczo-wychowawczych,
  • w szkole zazwyczaj źle się uczą i często wagarują, a także wpadają w złe towarzystwo, co sprzyja pogłębianiu się niestosownego zachowania i wcześniejszemu sięganiu po używki,
  • są obiektem odreagowania emocji przez rodzinę, a wszelkie kłopotliwe zachowania są wyrazem ich bólu i złości.


Kozły ofiarne w życiu dorosłym:
  • mają problemy z dostosowaniem się do ogólnie przyjętych norm,
  • przy braku wsparcia z zewnątrz często stają się tzw. „wyrzutkami społeczeństwa”,
  • brak ciepłych i bliskich relacji z innymi osobami próbują zrekompensować sobie używkami.



Nuta na dziś: Jopel i Komar ft. Onar - Byłem tłem dla nich


środa, 10 lipca 2013

Role DDA - Bohater rodzinny

Jedną z ról, jaką odgrywa dziecko wywodzące się z rodziny dysfunkcyjnej, jest bohater rodzinny, którym zazwyczaj staje się najstarsze dziecko w rodzinie. Bohater rodzinny to "stary maleńki" - nad wyraz odpowiedzialny i obowiązkowy, sprawiający wrażenie dziecka silnego i odpornego. 


Bohaterowie rodzinni w dzieciństwie:

  • ignorują swoje potrzeby, są pełne wyrzeczeń i poświęcenia na rzecz innych osób, jednak odciążając innych, obciążają samych siebie,
  • przejmują role swoich rodziców - często opiekują się nimi i swoim rodzeństwem (dbają o dom, sprzątają, robią zakupy, przypominają rodzicom o opłatach za mieszkanie, odprowadzają swoje młodsze rodzeństwo do szkół i przedszkoli),
  • w środowisku szkolnym bardzo dobrze sobie radzą, dobrze się uczą i wywiązują się ze swoich obowiązków, dając w ten sposób rodzinie powód do dumy, dostarczając jej poczucia wartości, dowodząc zarazem, że w ich domu nie dzieje się nic złego.


Bohaterowie rodzinni w życiu dorosłym:
  • mają trudności z obdarzeniem zaufaniem innych osób, a przez to ciężko jest im nawiązywać i utrzymywać kontakty interpersonalne,
  • nie potrafią wyrażać swoich uczuć i emocji,
  • ich nadmierna odpowiedzialność sprawia, że ciężko jest im się w pełni zrelaksować i bawić,
  • mają problemy z odczuwaniem satysfakcji ze swoich osiągnięć, nie czują się w pełni wartościowi i zadowoleni z siebie,
  • rezygnują z własnych pragnień na rzecz innych,
  • są uzależnieni od bycia potrzebnymi, przez co zazwyczaj wybierają zawody, w których mogą pomagać innym,
  • często stają się pracoholikami i są perfekcyjni do przesady, a zaburzenie ich planów powoduje, że czują się bezradni jak dzieci,
  • zazwyczaj w ogóle unikają kontaktu z alkoholem.

Nuta na dziś: Mam Na Imię Aleksander - Pręgi


poniedziałek, 8 lipca 2013

Zaufanie

Zastanawialiście się kiedyś, co kieruje człowiekiem, który wybiera samotność, który świadomie odcina się od ludzi, dobrych ludzi, którzy służą pomocą i zrozumieniem? Co dzieje się w sercu i głowie człowieka, który odpycha osoby chcące mu pomóc? Jak bardzo musiał zawieść się na drugiej osobie? Jak bardzo został zraniony? Jak bardzo się boi? A także jak bardzo czuje się samotny, mimo tego że świadomie ucieka w samotność, w bezludny świat - bezpieczny świat?

Dlaczego tak ciężko nam zaufać drugiej osobie? Bo w przeszłości poważnie nadwyrężano nasze zaufanie. Nie ufamy, nie chcemy ufać, boimy się ufać. Nie wiemy, dlaczego niby powinniśmy ufać. Skoro bliskie osoby nas zawiodły, to obce osoby nie mogą być „lepsze”. Skoro najbliżsi ranią, inni też to zrobią, prędzej czy później. Dlaczego nie ufamy? Bo nikt nam nie pokazał, że można ufać, że warto to robić, że gdy zaufamy, nie oberwiemy za swoją naiwność. Pokazano nam zupełnie co innego. Pokazano nam, że ludziom się nie ufa, że ludzie ranią, odchodzą, że prędzej czy później nas zawiodą. Dlatego że osoby nam bliskie nie dały nam w przeszłości poczucia bezpieczeństwa, widzimy wiele zagrożeń wokół siebie. Największym z nich są obcy ludzie - ludzie, którzy potencjalnie mogą nas zranić.

Pragniemy kogoś bliskiego, kogoś kto przebije się przez mury nieufności, kogoś kto wypełni naszą pustkę, kogoś kto przerwie samotność. Pragniemy tego, ale boimy się. Łatwiej jest nam żyć bez ludzi, niż wpuścić ich do swojego życia, a potem znów ich stracić. Znów... To boli, to cholernie boli. Bo nie da się przyzwyczaić do zawodu, do tego, że ktoś odchodzi. To że nas opuszczano, nie znaczy, że się do tego przyzwyczailiśmy, że jedna osoba w tę czy tamtą stronę nie zrobi różnicy. Zrobi... To zawsze utwierdza nas w przekonaniu, że ludziom się nie ufa. Nie warto.



źródło: searchquotes.com



Nuta na dziś: Rover - Autobiografia

niedziela, 7 lipca 2013

Uczucia i emocje

Wieczory są najgorsze. W świetle dnia problemy są jakby mniejsze. To właśnie wieczorami dopada nas to, przed czym uciekamy cały dzień, a może nawet całe życie? To właśnie wieczorami, kiedy zostajemy sami, kiedy otula nas jedynie mrok i cisza, musimy zmierzyć się z naszym najgorszym wrogiem - sami ze sobą i z tym, co czujemy. To czas, kiedy zaglądamy w głąb siebie, ale to co widzimy, nie podoba się nam, nie chcemy tego zaakceptować, odrzucamy to, czego doświadczamy - tak jak robiliśmy to do tej pory, bo łatwiejsza jest dla nas ucieczka w pozory, w udawanie, że wszystko jest w porządku, że nic się nie stało, a stało się... 

Stało się za dużo, dlatego się boimy. Boimy się, bo krzywdy jakich doznaliśmy w dzieciństwie nie minęły wraz z przeszłością, nie zniknęły razem z wyrwaną z kalendarza kartką, one siedzą w nas, gdzieś głęboko zakorzenione i pielęgnowane przez nas samych. Boimy się pozwolić im dojść do głosu z obawy przed uczuciami i emocjami, jakie mogą w nas wywołać. 

Uczucia - tak jak wspomnienia, które je wywołują - mogą być zbyt bolesne i zbyt silne. Możemy ich nie udźwignąć, możemy stracić nad nimi kontrolę, a przecież nie możemy pozwolić sobie na utratę kontroli. Całe życie pracowaliśmy na to, by kontrolować. Kontrolujemy to, co czujemy. 

Mówimy, że nie czujemy nic, ale to nie do końca tak. Uczucia są w nas, ale zakopane, tracimy z nimi kontakt i czasem ciężko nam je odgrzebać, zidentyfikować i nazwać, bo przecież ukrywaliśmy je całe życie, pozbawiano nas prawa do przeżywania, bo przecież tego złego stanu i koszmarnej sytuacji w domu nie powinniśmy już pogarszać. Wmawiano nam, że uczuć nie wolno okazywać, że aby przetrwać trzeba być silnym, a uczucia to przecież słabość. 

Kiedy jednak zaczynamy wsłuchiwać się w to, co czujemy, nie mamy już nawet pewności ani do tego, co czujemy, ani czy jest to coś, co powinniśmy odczuwać... Ludzie nieraz mają do nas pretensje o to, co czujemy lub też o to, że nie odczuwamy tego, co powinniśmy, ale my po prostu dopiero się tego uczymy... Trudno nam odkryć jak jest i jak powinno być. 

Czasami czujemy złość z powodu zawodu na kimś, czujemy złość z powodu niepowodzenia, czujemy złość z powodu kłótni. Złość, złość, złość... Możemy być jedną wielką złością, smutkiem, lękiem, ale pod tymi uczuciami kryją się często inne uczucia i emocje, te z którymi utraciliśmy kontakt, którym nie dajemy dojść do głosu. A przecież repertuar uczuć i emocji jest ogromny, ale nie dla nas. My się ograniczamy, bo nałożono na nas ograniczenia w przeszłości... 

Problem uczuć dla nas nie ogranicza się tylko do tych trudnych, przytłaczających, ciężkich do zniesienia. Trudności dotyczą również uczuć pozytywnie nastrajających, a polegają one na tym, że mamy problem z przeżywaniem radości. Nie umiemy się do końca wyluzować, być swobodnymi, w pełni cieszyć się chwilą. Zawsze na straży. Trzeba kontrolować, żeby przetrwać.